Tatiana
Pewnego dnia niebo opustoszało. Stalowe ptaki przestały kołować nad domem Tatiany. Ucichły rozbudzające wyobraźnię dźwięki lądowań i startów. Życie na pobliskim lotnisku zamarło. Jakże inaczej pije się teraz kawę na balkonie. I jak trudno planować następny lot. O wiele łatwiej jest wspominać. Na przykład tę ostatnią listopadową wyprawę na południe. Kiedy dzwony Bergamo jeszcze oznajmiały radość a nie koniec. Koniec czyjegoś świata…